Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polonia w Bukareszcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polonia w Bukareszcie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 kwietnia 2015

Rumunska Natura z Widokiem na Knura!



W Rumunii warto mieć trzy rzeczy:

- cierpliwość do ludzi, urzędów, prawa i kierowców
- auto, by móc się wyrwać z brzydkich miast
- i aparat fotograficzny zawsze pod ręka.

Różnie można spędzać tu weekendy, można skoczyć na Lipscani i w rytmie disco i ramionach uroczej Rumunki przetańczyc całą noc, można też skrzyknąć grupę posiadających większe auta (bądź też waleczność jamnika), grupę i pojeździć po bedrożach...

Weekend 25-26.04 spędziliśmy w towarzystwie Wielbicieli Turystyki Alternatywnej
i żałujemy tylko jednego: było za krótko!




Plum... 


I...Plum po tablicę....



Było pięknie.
Czasami ciemno i wąsko



Czasami jasno i szeroko




W grupie raźniej jeździ się ludziom po łąkach...


I nosi Bułeczkę przez rzeczkę...



Czasami bywało strasznie...

Batman Po Godzinach

Niedzwiedzie Chyba Nie Sa Fanami Off Roadu

Ale głównie było po prostu sielsko...







Mały, a może...



Ale duży może więcej...

Były też śpiewy i tańce, pot i łzy, nie wszystko musi być jednak upubliczniane...

Ale dzień po potrzebna była drzewoterapia


 By ukoić nerwy po spotkaniu Knura w owczej skórze...


P.S. Dziękuję https://www.facebook.com/otc4x4?fref=ts za organizację i zdjęcia.
P.S.2 I Solenizantce za zdjęcia dziękuje! I zupę pomidorową z ryżem zresztą ;)

czwartek, 18 września 2014

Cotroceni - oaza ciszy w zgiełku


Pośrodku Bukaresztu, pomiędzy hałaśliwymi ulicami, na których drogowcy nie malują już nawet pasów, bo po co, stoi Perełka.

Kiedyś klasztor, potem pałac królewski, po wojnie radosna siedziba komunistycznych harcerzy, a teraz w jednym skrzydle muzeum, a drugim dom prezydenta.
Ceaușescu, postanowił go nawet odnowić i użyć jako hotelu dla znajomych, lecz trzęsienie ziemi w 1977 pokrzyżowało te plany, i remont przeciągnął się do 1989r.
A nie był to dobry rok dla Nicolae...

Pałac otoczony parkiem jest naprawdę jednym z ładniejszych miejsc w Bukareszcie. Jest dostojny, nieczęste zjawisko pośród licznych brzydactw tego miasta. 

Nowo powstałe Radosne Polskie Kółko Turystyczne odwiedziło budynek wczoraj. Miałyśmy szczęście, pani przewodnik była udana.

Jak zwykle w Rumunii, nie można po prostu wejść i zwiedzić.
Trzeba umówić się telefonicznie na wizytę in Inglisz, na czas zwiedzania trzeba zostawić Bardzo Ważnemu Panu dowód i trzeba mieć 27 Lei.
Trzeba też ubrać papućki szpitalne i trzeba trzymać się grupy.

Ale warto!

Czy są lepsze muzea na świecie?
Ależ tak!
I co z tego...
W Bukareszcie,  Cotroceni is a must!

Więcej szczegółów tu: http://www.muzeulcotroceni.ro/engleza/index_eng.html







poniedziałek, 1 września 2014

Waaakacje.......

http://www.ksl.com/?sid=21947467

Każda mama, expatka czy Eskimoska kocha początek szkoły. Rumuńskie Francuzki, tak się cieszą, że co rok, przed powrotem milusińskich w ramiona centralnie sterowanej instytucji, urządzają wielki PIKNIK. Z winem.
Że niby dla dzieci.....


Szkoła francuska zajęcia zaczyna, jak zwykle, inaczej ale Bukareszt ogólnie już załawkowany!
System rumuński podobny do polskiego. Po reformie, szkołę zaczynają 6latki, i uczyć się muszą całe 10lat. Wcześniej obowiązkowe było 8....
I tak dużo, medycyna trwa 6!
Mają podstawówkę, gimnazjum, liceum,szkoły zawodowe, technika i maturę.  System, jak gdyby znajomy, choć nie do końca.
Po 16 roku życia, dla wytrwałych jest liceum drugiego stopnia. A potem studia. Albo i nie...
Wszystko na koszt państwa, oczywiście.
Co ciekawe, kształci się prawie 50% społeczeństwa, co nie świadczy najlepiej o długości życia Rumuna.
Kiedyś Rumuni byli świetnie wykształceni (wiem z przekazów, może urban legend) teraz, trudno stwierdzić. Jedno jest pewne, w kwestii języków kładą nas na kolana.
Ale tego, akurat, szkole nie zawdzięczają.
Tyle, że to już zupełnie inny temat!





środa, 11 czerwca 2014

Biedna Rumunia

Na Summer in the City najlepszy jest basen.....


Z toaletą...



Pełną niespodzianek....


Barem, kelnerem podchodzącym do leżaczka, baldachimami na chill out...



I Luśkiem Viuttonem na ziemi....







Rumunia to jednak kraj dla crejzoli.....


wtorek, 6 maja 2014

P jak Penderecki

Trochę się program sfatygował...
Tylko krowa nie zmienia poglądów, mawiała babcia Dusia, sympatyzując z kolejnymi opcjami politycznymi.
I na nas przyszedł czas, po latach odmawiania bywania, postanowiliśmy wyjść oficjalnie.
Sprytnie to rozegrał, Pan Nasz Ambasador, zorganizował dla Polonii
(i nie tylko!) koncert z okazji 3 maja...

Przygotowała się Polonia, futra wywietrzyła i w drogę!




Na dobry początek, kłótnia z taksówkarzem oszustem.

- 47,50 - śpiewa cenę pod filharmonią.
- What? - grzmimy oburzone z sąsiadką.
- Da - potwierdza, a taki przystojny był...
- I'm calling the police - mówi sąsiadka, posiadaczka Ajfona, niebojąca się go użyć.
- OK, twenty - mówi drań.
Na pożegnanie, rzucam, że dlatego świat ma taką opinię o Rumunach... Chyba mi się z Polakami lat 90 pomyliło, ale co tam! Złodziejom, nawet przystojnym, mówimy NIE!

Zdjęcie NIE jest z wczoraj. Wczoraj LAŁO!

Pod Ateneum, tłumy, ja nerwowa, bo prawie 19.
- Maja, luz, w Rumunii jesteś - uspakaja Ania B.
Jak luz to luz, stoi wyluzowana Polonia w strugach deszczu i wita się po przerwie wakacyjnej.



Budynek piękny, akustyka, jak okazuje się później, też.
Po koncercie, będzie raucik, po rauciku, planujemy skok na miasto.



Koncert polskiej skrzypaczki, Patrycji Piekutowskiej. Wspaniała skrzypaczka, repertuar chyba mniej ...
Cztery utwory, dwa polskie. O dwa za dużo, jak na mój gust. Przy pierwszym, przypomniały mi się, wszystkie grzechy, słyszałam Powstanie Listopadowe. I Styczniowe. I trzy Powstania Śląskie.
W połowie, przy pauzie, ludzie zaczęli bić brawo, dziękujemy pani Patrycjo, że podpowiadała nam Pani później!


Trzeba być znawcą by docenić twórczość Grażyny Bacewicz i Pendereckiego. Ja, okazałam się nim nie być.
Chociaż to dobrze wyjść czasem ze strefy komfortu, i pomęczyć ucho, czym innym niż Mozart.
Po koncercie i po raucie, było P jak Picie, i S jak Steki, przy których mówiliśmy o muzyce klasycznej. Czyli jednak da się!

A, skończyło się M jak Mandat.
Zero poszanowania dla polskich świąt narodowych ze strony rumuńskiej policji!